Get the London look (PL)

Tripoto
3rd Sep 2016
Photo of Get the London look (PL) 1/1 by Damian Hejmanowski
Day 1

Zszargane nerwy, jeszcze bardziej podziurawiona psychika, panowie z psychiatryka czekający z interwencją w cieniu pobliskiego drzewa! Taki scenariusz stawał się coraz bardziej prawdopodobny, jednakże.... nastał długo wyczekiwany urlop!

Photo of Oława, Polska by Damian Hejmanowski

Wypoczywam, żebym po powrocie mógł pracować lepiej niż przed nim. Wypoczywam, aby zabalsamować moje zszargane nerwy i stać się jeszcze lepszym (i jeszcze bardziej opalonym) człowiekiem. Wypoczywam od zgiełku ośmiogodzinnej pracy, gdyż zdarzało się, że były to godziny zwyczajne, lecz zdarzały się również godziny ułomne, kiedy czas zatrzymywał się i potykał, kiedy życie - prawdziwe życie - wydawało się toczyć gdzieś dalej. Dlatego też wyruszyłem w podróż, w której mam nadzieję odnaleźć zadowolenie, przeżyć niesamowite przygody, spotkać zjawiskowych ludzi i powrócić z nowym bagażem doświadczeń oraz wspomnień i przywoływać uśmiech na twarzy zawsze wtedy, kiedy sobie o nich przypomnę.

Padło na Wielką Brytanię. Londyn zawsze mnie intrygował, więc postanowiłem go odwiedzić i spróbować się w nim odnaleźć.

Cel wyjazdu do Londynu był z początku zupełnie inny, jednakże kilka zawirowań spowodowało taki a nie inny stan rzeczy ;) Wtajemniczeni wiedzą o co chodziło.

Mam jeszcze nadzieję, że z kraju gdzie na tronie siedzi kobieta w wieku przekwitania, chociaż na kilka dni uda mi się polecieć do Portugalii lub na Maltę. Zostawiam to jednak na ostatnią chwilę, wyczekam na jakiś fajny last minute lub na bilety, które nie będą kosztować równowartości małego księstwa :)

Day 2

Dzień przed wyjazdem do Poznania postanowiłem posprzątać mieszkanie. Nie dlatego, że było jakoś specjalnie brudne, nie nie! Ono było po prostu w stanie rozkładu. Czasami mam wrażenie, że aby je w pełni odkazić, z pomocą przyszedłby tylko palnik ognia. Drugim powodem mojej decyzji była obawa, że po mojej prawie trzy tygodniowej nieobecności, zastałbym w domu nowy, w pełni funkcjonujący gatunek grzyba, który zadomowiłby się na tyle, że zacząłby dorzucać się do czynszu. Niby fajna opcja, ale przyzwyczaiłem się już do mieszkania w pojedynkę.

Niedziela więc stanęła pod znakiem sprzątania i ... pakowania.

Photo of Oława, Polska by Damian Hejmanowski

Z tym nigdy nie było u mnie problemu. Aż do teraz. Dawno nie czułem się tak nieprzygotowany do wyjazdu. Zero organizacji, dosłownie zero! Prać zacząłem w godzinach południowych, więc istnieje bardzo duże prawdopodobieństwo, że będę miał na sobie świeże, aczkolwiek mokre fatałaszki. Rozwieszę suszarkę sznurkową na miejscu pasażera, otworzę okno i może wtedy zaistnieje chociażby cień szansy, że suchość zatriumfuje nad wilgocią. Jeżeli ten pomysł wypali, będę musiał go opatentować, gdyż widzę tu szansę na biznes.

Day 3

Sprawdziwszy czy wszystko zostało starannie zapakowane, wyruszyłem na spotkanie przygodzie! Kierunek: Poznań (przystanek buforowy), w którym spędzę 2 cudowne dni, nawiedzając dawno niewidzianych znajomych! :D Po drodze obyło się bez większych przygód, może z wyjątkiem typowej polskiej Genowefy, która stojąc na przyczepie przymocowanej do ciągnika, sterowała ruchem ulicznym w małej miejscowości w województwie wielkopolskim (mój kraj taki piękny).

Photo of Poznań, Polska by Damian Hejmanowski

Powitanie było iście wzruszające! Po wszystkich „ahach, ohach" i innych onomatopejach, przyszła pora na „zgrubłeś", „wyglądasz jak siedem nieszczęść", „ale do przyszłego roku to zrzucisz?”. W końcu z Kaśką znamy się już od 13 lat i jest jedną z nielicznych osób, o których mogę powiedzieć, że była ze mną w dobrych i złych chwilach. Zawsze można na nią liczyć i polegać, a mając liczyć naszą znajomość w skradzionych koniach, rzekłbym, że w Polsce zniknęło kilka tysięcy czterokopytnych żyjątek (ihaaaaaaaaaa).

Photo of Get the London look (PL) by Damian Hejmanowski

Po obiedzie wpadł Tomasz i od razu zaprzągł mnie do dźwigania biurek i innych mniej lub bardziej przydatnych mebli domowych! Chwała mu za to, gdyż biceps sam się nie zrobi ;) W końcu musiałem jakoś odrobić obiad, którym mnie uraczono :D

Instrukcja obsługi domu :)

Photo of Get the London look (PL) by Damian Hejmanowski

Spędziliśmy miły wieczór planując idealne, „tradycyjne" i „niczym nie wyróżniające się" wydarzenie. Skropilśmy wszystko alkoholem i przegryźliśmy frankfurterki! Popołudnie w doborowym towarzystwie zawsze na propsie! :D

Day 4

Wtorek przeminął z zatrważającą prędkością. Poranek spędziłem w centrum handlowym w poszukiwaniu spodni, które utrzymają w ryzach moje ciągle powiększające się cztery litery. W nagrodę, po 2,5h batalii, wyszedłem z galerii z torbą skrywającą spodnie w rozmiarze małego spadochronu.

Photo of Malta Poznań, Poznań, Polska by Damian Hejmanowski

W drodze powrotnej zahaczyłem o Maltę, gdzie przycupnąłem na 30 minut, delektując się rześkim i słonecznym dniem. Jednakże, będąc całkowicie szczery, wolę Wrocławską Wyspę Słodową - za całokształt, za wspomnienia i niesamowity klimat.

Wieczorem wpadł Radosław z małżonką swą Justyną, których nie widziałem ponad rok czasu. Ostatnie, przypadkowe spotkanie miało miejsce w Warszawie, gdzie śmiechom i chichom nie było końca. Podczas wieczoru oznajmili cudowną wiadomość, dzięki której już niedługo po raz kolejny pojawię się w Poznaniu :D

Pojedli, popili i spać!

Photo of Get the London look (PL) by Damian Hejmanowski

Szybki prysznic, paciorek i spać! W końcu jutro lecę na Wyspy! :D

Day 5

Na lotnisku skierowali mnie na dodatkową kontrolę bagażu! Spośród tysięcy podróżnych wybrano właśnie mnie! Gdzie tu sens i gdzie logika? No ok, mam brodę oraz posiadam lekko „przybrudzoną" cerę, ale czy jest to powód do dodatkowej kontroli? Lekko przerażony całą sytuacją czekałem cierpliwie na obrót wypadków. Czy znajdą moje sekretne tabletki (leki) i gadżety erotyczne (wazelinę)? Czy skierują mnie na dodatkową macankę? Nerwom nie było końca! Jednak po chwili (która zdawała się ciągnąć w nieskończoność), zostałem skierowany do gate'u, z którego będzie mi dane polecieć na obczyznę. Z drżeniem rąk, pulsem sięgającym 120 uderzeń na minutę oraz walium, wsiadłem na pokład naziemnej maszyny.

7 sekund w niebie!

Photo of Port Lotniczy Poznań-Ławica im. Henryka Wieniawskiego, Bukowska, Poznań, Polska by Damian Hejmanowski

Holandia - Somewhere over the rainbow

Photo of Port Lotniczy Poznań-Ławica im. Henryka Wieniawskiego, Bukowska, Poznań, Polska by Damian Hejmanowski

Jednak boję się latać. Od wizyty w Haide Parku jestem wyczulony na każdą, nawet najmniejszą zmianę wysokości. Wpis ten piszę z samolotu, gdzie siedząc przy oknie umieram ze strachu. Widoki są cudne i zapierające dech w piersiach, pogoda sprzyja obserwowaniu naziemnych codzienności, a ja, ulokowany przy silniku piszę testament na komórce! Obok mnie siedzi para staruszków, którzy przy starcie trzymają się za ręce! Tym z Was, którzy pomyśleli, że jest to słodki widok, pragnę przypomnieć bliźniaczą scenę z „Titanica" (tuż przed zatonięciem, gdzie małżeństwo w podeszłym wieku kładzie się na łóżku, chwyta się za ręce i tonie w poczuciu bliskości). Myślę, że to bardzo zły omen.

Po prawie 1,5h locie, koła samolotu dotknęły nawierzchni lotniska. Doleciałem! Me ciało, wcześniej zesztywniałe i skrępowane, w końcu odzyskało swój naturalny wigor i ruchliwość! Radości nie było końca! Jeszcze tylko kontrola paszportowa i gnam na podbój stolicy Wysp Brytyjskich!

Photo of Port lotniczy Londyn-Stansted, Bassingbourn Road, Stansted, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

... niestety z kontrolą nie poszło tak gładko jak się spodziewałem. Wybrałem najbardziej wesołego kontrolera, myśląc, że wszystko przebiegnie gładko i bezproblemowo. Możliwe, że moja twarz nie jest przyjazna otoczeniu i budzi obiekcje, ale na litość boską, znowu wystąpił problem! Pan Przemiły (jak mi się wtedy wydawało) miał zastrzeżenia co do prawdziwości moich praw jazdy, a biorąc do ręki dowód osobisty zdziwił się, że na zdjęciu jestem łysy. Wypytał skąd przyleciałem i jaki jest mój powód wizyty w Elżbietańskim kraju. Po dłuższym badaniu moich dokumentów i podejrzliwym spojrzeniom, które rzucał na moją osobę, oddał mi moje "kieszonkowe tożsamości" i w końcu, mogłem podbić Londyn!

Zostałem ZAUROCZONY! To miasto jest tak urozmaicone, że aż brakuje mi słów, aby to opisać! Świetne osiedla, urokliwe domki, ruch lewostronny, niejednorodność kulturowa! Jestem po prostu urzeczony!

Photo of Londyn, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Ciągle podniecony, poszliśmy z naszymi gospodarzami na zakupy! I tam czekała mnie niespodzianka, gdyż wszystko było bardzo.....tanie! Spodziewałem się kosmicznych sum, przez które mój portfel oszaleje. Bardzo miła niespodzianka! Po zakupach, udaliśmy się z Kubą ("Kuuuuubuuuuuuuś"), Bartkiem ("Baaartuuuuuuuuuś") i Agnieszką ("Agnieeeeeeeesiuuuuuuu") do UROKLIWEGO domku, w którym alkohol lał się strumieniami, a nasz śmiech było zapewne słychać, aż w 2 strefie Londynu.

Zasypiam z obawą przed jutrem, gdyż poziom mojej adrenaliny wzrośnie kilkakrotnie i zostanie wystawiona na ciężką próbę. Jutro bowiem moc atrakcji! Dobranoc Zajączki!

Day 6

Znowu jestem przerażony. Razem z kuzynostwem postanowiliśmy pojechać na całodniową wycieczkę do Thorpe Parku. Strach jeszcze mnie nie opuścił po Heide Parku (Niemcy), w którym byłem dwa miesiące temu, a oto jestem! Znowu to sobie robię! Ponownie chcę przeżyć najstraszniejsze chwile mojego życia! I jeszcze za to zapłaciłem!! Stoję właśnie przed bramą Parku poważnie się zastanawiając, czy nie dać drapaka. Już samo patrzenie za krat powoduje u mnie skok adrenaliny! Otwierają za 15 minut. Trzymajcie kciuki!

Photo of Thorpe Park Resort, Chertsey, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Weszliśmy! I już kierujemy się w stronę pierwszej atrakcji! Moje nogi zaprosiły na swoją powierzchnie znajome dreszcze, a ręce ponownie zakumplowały się z gęsią skórką! Na pierwszy ogień poszedł Roller Coaster zatytułowany "The Swarm" (odpowiednik "Demona" z Heide Parku)! Zdecydowałem się na niego, gdyż mniej więcej wiedziałem co mnie będzie czekało! I powiem Wam, że to było po prostu zajebiste! :D

Jedną z najstraszniejszych kolejek górskich okazała się "Piła" (widoczna powyżej w filmiku). Pionowe wciąganie i spadek pod bardzo dziwnym kątem okazało się strzałem w dziesiątkę! Miałem kisiel w gaciach za każdym razem gdy jeździłem tym Roller Coasterem (a udało to się 3 razy). Dodatkowo, cała otoczka towarzysząca w/w kolejce zasługiwała na medal - idealnie odwzorowane scenerie filmu "SAW" potęgowały grozę przejazdu. Mistrzostwo kurde świata! :D

Photo of Get the London look (PL) by Damian Hejmanowski

Jednakże nic nie przebije kolejki "Stealh" pod względem strachu (filmik poniżej)! Wyrzut z prędkością 130 km/h ponad 60 metrów w górę zaliczyłem dopiero za drugim podejściem. Za pierwszym wolałem zostać na dole i się zrelaksować przed następnymi atrakcjami. Doskonale pamiętam moment, gdy zostałem przypięty pasami i zaczęło się odliczanie do wystrzelenia w górę. Chciałem wysiąść (bo robiłem pod siebie), ale chwilę później pojawiło się zielone światło, a ja gnałem na spotkanie z najwyższym roller coasterem w swoim życiu (po wyjściu ręce trzęsły mi się jeszcze przez kilka minut). Nie powiem, że nie było to zajebiste przeżycie, bo jak najbardziej takie było, ale przed wejściem na tą kolejkę drugi raz, musiałbym się poważnie zastanowić czy nie znieczulić się jakimś napojem alkoholowym albo chociaż założyć pieluchomajtki. W poniższym filmiku zamieszczam jeszcze Colossusa (najdłuższą kolejkę), która stała się moją ulubioną atrakcją w parku :D

I tak też przeżyłem odlotowy dzień! Bardzo chętnie bym go powtórzył, gdyż stałem się fanem takich parków rozrywki! Cała ich otoczka, klimat, adrenalina i wszechobecne wrzaski stanowią moją definicje dnia idealnego! POLECAM wszystkim!

Day 7
Photo of Brighton, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Następnego dnia postanowiliśmy wybrać się na klify (bo najwidoczniej mało mi było dużych wysokości). Wstaliśmy jak kur zapiał i udaliśmy się w długą drogę na południe, a konkretniej do Brighton. Jest to malownicze miejsce, w którym również mógłbym zamieszkać. Dodatkowo na molo zostało "zainstalowane" wesołe miasteczko, więc kolejny plus dla tego miasta :)

<3

Photo of Get the London look (PL) by Damian Hejmanowski

W mieście się pożywiliśmy i udaliśmy się do Eastbourne, z którego pieszo dostaliśmy się na Beachy Head. Jest to kredowe urwisko klifowe u południowych wybrzeży Wielkiej Brytanii. Kolos mierzy ponad 160 metrów, co już samo w sobie budzi respekt. Widoki były niesamowite, a pogoda dopisała. Mógłbym zostać w tym miejscu na zawsze. Ma w sobie coś co zmusza do refleksji, do porzucenia pośpiechu dnia codziennego i rozmyślań nad naturą człowieka. Mega doświadczenie, które będę polecać wszystkim!

Jest to również niestety miejsce sprzyjające samobójstwom i nieszczęśliwym wypadkom

Photo of Beachy Head, Eastbourne, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Piękny panoramiczny widok z początku wędrówki

Photo of Beachy Head, Eastbourne, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

W takim miejscu można leżeć i leżeć w nieskończoność

Photo of Beachy Head, Eastbourne, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

W Beachy Head spędziliśmy wspaniałe dwie godziny. W drodze powrotnej zahaczyliśmy jeszcze o miejscowość Exceat, w którym zachwycił mnie idealny krajobraz leniwie snującej się rzeki. Zaparkowaliśmy samochód i ruszyliśmy wzdłuż Cuckmere River podziwiając kolejne zapierające dech w piersiach widoki.

Doszliśmy do kamienistej plaży, która (co logiczne) nie była zbyt przyjazna w poruszaniu się na bosaka. Nic nam jednak nie przeszkodziło, aby zanurzyć choćby stopę w (nie tak) chłodnej wodzie Kanału La Manche. Widok z dołu na klif również robił piorunujące wrażenie.

Cuckmere River

Photo of Seven Sisters Country Park, Seaford, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

"Dziewiczy" widok

Photo of Seven Sisters Country Park, Seaford, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Moczymy stópkę :D

Photo of Seven Sisters Country Park, Seaford, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

W wyżej widocznym miejscu spędziliśmy kolejne dwie, świetne godziny. Powiedzieć, że jest tam urzekająco to zdecydowanie za mało. Tam było porywająco, magicznie, nastrojowo i czarująco!

Chyba nie muszę wspominać, że po powrocie wieczór był kropiony alkoholem? :)

Day 8

Nastała sobota, a wraz z nią impreza urodzinowa Kindra :D Ale zanim to nastąpi, trzeba wybrać się na "rynek" czwartej strefy!

Wyruszyliśmy w południe i wróciliśmy po ponad czterech godzinach łażenia po sklepach, wybierania, przymierzania i innych (zdawałoby się kobiecych hobby) zakupowych aktywnościach.

Photo of High Street, Hounslow, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Wieczór obfitował w tańce, hulanki, swawole :D Było przednio, a na dowód tego świadczy godzina, o której to piszę - 4:40 rano ;) Do zobaczenia jutro ;)

Day 9

Jednak nie do zobaczenia... Pożegnaliśmy tylko kuzyna, który musiał wracać do Polski, a ja idę spać dalej.

Day 10

Poprzedni dzień był skacowany, a więc leniwy ;) Nastał poniedziałek, a wraz z nim nowe możliwości! W najbardziej znienawidzony dzień tygodnia nie robiłem w sumie za dużo, z racji tego, że praktycznie wszyscy domownicy powędrowali do swoich prac. Ja w międzyczasie napisałem recenzję, obejrzałem jakiś film i pograłem na PS4.

Po południu Tomasz, zabrał mnie na przejażdżkę motocyklem po Londynie. Pierwszy raz jechałem jako pasażer i muszę przyznać, że mógłbym się odnaleźć w tej roli :D Damian - pasażer (mógłby to być dobry tytuł filmu: "Damian - The Passenger" :D). Swoją drogą motocykl sprawdza się po Londynie doskonale. Błyskawicznie omija korki, napędza adrenalinę i gwarantuje przyjemność z jazdy! W tym miejscu pragnę zaznaczyć, że zadowolenie z podróży samochodem po brytyjskiej stolicy równa się zeru, a nawet oscyluje z uczuciem jaki towarzyszy porządnemu kopniakowi w męskie klejnoty. Wiecznie zakorkowane, tłoczne i głośne (miałem wrażenie, że praktycznie każdy kierowca zamiast mózgu ma klakson).

Photo of Londyn, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Wieczorem zostałem zabrany do typowego Angielskiego pubu, w którym wypiłem świetne brytyjskie piwo. Sam wygląd lokalu również był iście wycięty z filmu ;) Po szybkich piwkach, ruszyliśmy w stronę domu,gdyż już jutro zobaczę CENTRUM! :D

Day 11

Nastał ten dzień! Przedostatnia doba mojego pobytu zaowocowała wyprawą do ścisłego centrum Londynu, gdzie będę mógł podziwiać wszystkie rozpoznawalne symbole tego miasta! W drogę! :D

Photo of Get the London look (PL) by Damian Hejmanowski

Aby dostać się do strefy drugiej trzeba było kilku odrębnych środków lokomocji. Zabrakło tylko helikopterów i promu! :) Dojechaliśmy do Harrods - luksusowego domu handlowego, w którym było mnie stać tylko na..... ozdobną puszkę na ciastka (którą zresztą nie kupiłem. Także.....tego.....). Środek budynku przypominał wytrawne sale bankietowe, w których ktoś postawił ekskluzywne stoiska. Troszeczkę zdołowany, że nie stać mnie na nic innego jak tylko na puszkę, ruszyliśmy dalej!

Odwiedziliśmy kilkupiętrowy sklep M&M's (są tylko 4 na świecie) oraz Buckingham Palace, po czym ruszyliśmy w stronę Big Bena. Zanim jednak do niego doszliśmy, daliśmy odpocząć nogom w St James's Park (upolowanie wolnej ławki graniczyło z cudem!). Po dwudziestominutowym relaksie, pospiesznie skierowaliśmy się w stronę najbardziej rozpoznawalnego zegara świata.

Photo of Buckingham Palace, Londyn, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

I oto jest! Clock wyłonił się tuż zza zakrętu, majestatycznie górując nad miastem (swoją drogą, myślałem, że będzie wyższy). Zszokował mnie fakt, że jest ... krzywy. No cóż, w końcu jak na faceta przystało, nie może być za prosto ;) Poznawszy Bena pomaszerowałem mostem Westminster, kierując swoje kroki do London Eye - gigantycznego obserwatorium w kształcie diabelskiego młyna. Wysokością przyćmił Big Bena, gdyż koło obraca się na wysokości 135 metrów! Niestety, z powodu braku czasu nie dane mi było się nim zakręcić, ale co się odwlecze, to nie uciecze ;) Więc mam nadzieję, że jeszcze się na nim przejadę! Bądź co bądź, pomimo lęku wysokości, marzę o zamknięciu w szklanej, obracającej się kapsule na wysokości, której nie powstydziłby się nawet King Kong. Coś jest ze mną zdecydowanie nie tak.

Nie taki wcale duży Ben ;)

Photo of Big Ben, Londyn, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski
Photo of Big Ben, Londyn, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski

Ostatnią atrakcją był London Bridge! Niby zwykły most, a miał w sobie jakąś niezrozumiałą aurę, potęgę i artyzm. Cały teren wokół Bridge został świetnie zaprojektowany - można tam odpocząć w oryginalnych knajpkach, posiedzieć przy urokliwych pomnikach lub odpocząć na ławce przy brzegu Tamizy. Zostałem po raz kolejny ZAUROCZONY! ;)

Po powrocie nastał czas pakowania! Jutro rano opuszczam Londyn i wracam do Polski. Niestety nie udało mi się znaleźć dobrej oferty na podróż do Portugalii :( O ile ceny biletów na Półwysep Iberyjski były w granicach rozsądku (ok 300 zł) to bilety powrotne zahaczały o granicę absurdu (ok 1100 zł!). Przecież to się nadaje do Faktu! Idę spać!

Photo of London Bridge, Londyn, Wielka Brytania by Damian Hejmanowski
Day 12

Spakowany, wyruszyłem taksówką (BMW 7!!) na lotnisko. Oczywiście nie mogło wszystko przebiegnąć normalnie, nie, nie, nie, nie, nie! To by było za proste. Na czteropasmowej autostradzie utknąłem w korku i z przerażeniem patrzyłem na coraz szybciej zbliżającą się godzinę odlotu. Dokąd ci ludzie się tak śpieszą? Po co tylu ich wylęgło o tej porze? Czy nie wiedzą, że Helmans jedzie? Chyba Anglicy zbyt dosłownie wzięli sobie do serca powiedzenie "spiesz się powoli".

"No rusz się baranie!!!!! Spieszę się kuźwa na samolot"!


Udało mi się dotrzeć na lotnisko 30 minut przed planowanym wylotem. Wsiadłem do samolotu i ponownie modliłem się o przeżycie, gdyż w połowie drogi wystąpiły bardzo silne turbulencje. Lecę właśnie nad Kanałem La Manche i wspominam cały wypad. Jestem wdzięczny swoim gospodarzom za możliwość doświadczenia tych wszystkich atrakcji, o których wspomniałem powyżej. Był to świetnie spędzony czas, podczas którego bawiłem się przednio.

Wylądowałem! Zostałem przechwycony przez Kasię i Tomka i od razu ruszyliśmy zwiedzać dalej! Im również jestem wdzięczny za nocleg i dobre towarzystwo!

Pojechaliśmy nad Jezioro Strzeszyńskie, a wieczorem uderzyliśmy w miasto. Wypiliśmy piwko i obejrzeliśmy porażkę Legii! I tak oto zakończyła się moja mała, wielka wyprawa. Będę wspominał ją długo i polecał wszystkim zainteresowanym. Jutro wracam do domu z nowym bagażem doświadczeń.

Photo of Jezioro Strzeszyńskie, Poznań, Polska by Damian Hejmanowski

Chciałbym podziękować również Tobie, drogi czytelniku jeżeli dotrwałeś aż do tego miejsca. Mam nadzieję, że bawiłeś się podczas lektury tak dobrze jak ja przez cały swój wyjazd. Do zobaczenia ;)

Be the first one to comment